wtorek, 12 lipca 2016

CO MOŻE SUKIENKA.

Taką mam sukienkę, która odzwierciedla mą naturę. Zachwyciłam się nią, musiałam ją kupić i czuję się w niej tak, jakbym nic więcej nie musiała mówić. Tylko stanęła albo bokiem lewym albo prawym.....
Bok prawy jest cały czarny. Bez ozdób, bez jakiegokolwiek śladu życia czy radości. Pełen pesymizmu, czarnych myśli, samotności i pustki, która czasem porywa i chce pochłonąć.....

Bok lewy jest feerią kolorów, kwiatów, liści i fantastycznych wzorów.Z przełamaniami i kontrastami, wywołuje uśmiech i wspomnienie chwil, w których chce się żyć..... Pełen szczęścia, wybujałej fantazji, życia chwilą, która jest przebłyskiem i jeśli ręki poń nie wyciągniesz, przeleci bezpowrotnie.....

Balansuję pomiędzy nimi i nie jest to łatwe,bo są to przeciwne bieguny, ale każda z nich jest mi potrzebna i nie zaniedbuję ich, mimo największych starań otoczenia.
To się nie zmienia.....
Czasem każdemu potrzebna jest strefa cienia,
chwila milczenia,
niewymazane wspomnienia.....


                                                                     

Na wprost jestem całością.....

2 komentarze:

  1. To tak jak w Shreku - "Za dnia pięknością, w nocy zaś szkaradą", hihi, czyli pół na pół ;)

    OdpowiedzUsuń