środa, 13 lipca 2016

WPIS WAKACYJNY.

Gdzie może jechać na wakacje typowy Polak? Taki nieprzesadzony, bez zbędnej gotówki, ale z zaskórniakami ciułanymi przez rok na wakacje. Jasne, że z Dzieciakami, nawet bardzo małymi. Albo na emeryturze.....Oczywiście nad morze..... Nasze Polskie Morze, które zaczyna gdzieniegdzie uchodzić za 'must have', a raczej 'must be' każdego lata. Trzeba zjeść wielką smażoną, za drogą rybę, wsunąć co najmniej 2 gofry ze śmietaną zamulającą aż do mdłości, zwłaszcza dzieci; potem jeszcze loda, aby na plaży prezentować brzuszysko godne wczasowicza..... Trzeba połazić po molo Sopockim i codziennie zmoknąć lub uciec przed deszczem, a jak trafi się dzień bez opadów uznać to za wspaniałą pogodę na cały turnus.....

Tak też mniej więcej spędziłam ostatnich kilka dni, doceniając zmianę otoczenia i to że morze mamy,
uciekając ze dwa razy z plaży przed ulewą, zjadając gofry po Dzieciach( co mam zabronione),  bo te już nie mogły, a przy wieczornych spacerach wcinając za tłuste i za śmietanowe lody, które nie dość,że ciężkostrawne, to i zimne przy chłodnym wieczorze.....Przewiało mnie na plaży równo (żeby nie mówić przeleciało.....)w moim nowym bombowym stroju kąpielowym, jadłam niezdrowe ryby, za które teraz pokutuję złymi wynikami badań pewnie.....
                                                                           

(ja spędzająca;)prześwituje bombowy kostium,a sukienka kolejna z długich, ulubionych, niedawno nabytych i niedrogich, bo z Lidla.....;)A! Sandałki, to skutek nieprzemyślanych różowych ;)
Wciąż szukałam, aż te znalazłam i są wreszcie idealne ;B

Kontynuując,
woda , zimna w upały, była ciepła przy umiarkowanej temperaturze, więc spacery brzegiem morza, można uznać, za przyjemne..... Zwłaszcza wieczorne, to z Mamcią, to z Mężem, bo bez Dzieci, gdy na deptaku panuje atmosfera zabawy, a nad brzegiem morza - sekretów.....
Otchłań czarnego, nocnego nieba pochłania wyobraźnię, jest już tylko ona i zaduma, która opada bardziej melancholijne dusze.....
                                                                     
To już około 22:30.Otchłań i resztki dnia.....

Mniej melancholijne, jak Mojego Małża, nie włażą do morza nocą i ubolewają nad pewnym katarem osoby romantycznie taplającej się.....

Prawie jak obraz olejny.....(taki rozmazany.....;)

Zdjęcia nocą, pole do niedopowiedzeń, światła które zawsze mają w sobie nieco mroku, tajemnicy.



Nogi mi się palą..... ;BBBBB


A na koniec znalazłam miłe miejsce nad informacją Sopocką, gdzie kawę pije się z widokiem na morze i można siedzieć na zadaszonym balkonie, nawet jak pada. Kawa jest przepyszna i podaje ją uśmiechnięta (właściwie śmiejąca się ze wszystkiego do siebie ?BO)dziewczyna, wiedząc też jak się jaką robi (kawa mrożona to na pewno nie jest zwykła kawa z wrzuconymi do środka kostkami lodu!!!!! Miałam okazję taką pić 2 razy w pewnych miejscach i może kiedyś nawet napiszę gdzie, by takie uczynki były z góry piętnowane!!!!!:||||| ) A do kawy są regionalne rogaliki z białym makiem - przestępstwo w biały dzień, czyli niebo w gębie..... Szkoda, że odkryłam to miejsce tak późno, bo codziennie bym tam kawę żłopała.....;D Może zresztą dobrze, bo to wszystko jest dla mnie średnio dozwolone.... Na dodatek można tam napić się wody leczniczej z minerałami z kraniku i udawać, że to co kawa wypłukała, to się uzupełnia, oczywiście jeśli się nie zwróci wszystkiego, za przeproszeniem, bo po tym wszystkim ta słodko-słona woda przyprawia o mdłości bardziej wrażliwe żołądki..... ;P




To widok przez szyby z tej wieży,Małżu robił mi zdjęcie, a śmiejąca się dziewczyna oczywiście się śmiała, nie wiem czy z uprzejmości, czy ze mnie.....



Gdybym miała możliwość wyboru, pewnie pojechałabym gdzie indziej, ale w sumie miło znów widzieć Cię było brudne, zimne lecz Nasze Morze..... Też masz urok, jakkolwiek tłumy i marketingi chciałyby Ci go odebrać.....
No i wiadomo - lepsze to niż siedzenie w domu..... ;)))))

4 komentarze:

  1. Już nie pamiętam kiedy ostatnio byłem nad Naszym Morzem, chociaż nie, pamiętam. Była to wycieczka szkolna jeszcze w czasach liceum, kiedy byłem młody i piękny i tylko buty mi capiły jak zawsze ;) Wspaniałe chwile, no dobra, poza robieniem meduz nic nie pamiętam. Chyba się kiedyś wybiorę ponownie...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja pamiętam spacer po Gdańsku z moich licealnych wycieczek nad morze..... ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A popatrz, też łaziłem po Gdańsku i to na dodatek w rewelacyjnym towarzystwie :)

      Usuń
    2. To trzeba się tam kiedyś razem wybrać.....;)

      Usuń