Babki , które upiekłam w kształcie jajek i królików, a które przystrajaliśmy z Wii mają smak rzeżuchy, bo stały chyba za długo obok niej.....
Nie lubię rzeżuchy , ale z racji , że mogłam wreszcie spędzić Wielkanoc z Rodziną (rok temu szpital, dwa lata temu sami z Mężulem w gotowości przed przyjściem Osa na świat), pożrę nawet całą doniczkę!!!!!
Mamy mnóstwo tulipanów , bo Mężoglu chyba zbierał po drodze wszystkie napotkane w ogródkach i zagajnikach , bo nawiózł ich całe wiadro, z radości chyba , że sobie tydzień z Dziećmi posiedzi.....He he he , grubymi nićmi szyta ta euforia.....
To właśnie babki i cała ferajna
(choć tulipanów namiastka.....)
Podsuwałam Małej śliczne butki na obcasikach, a ta biegała do Mamy pokazać, szperałyśmy w sukienkach wściekle kolorowych, łańcuszkach i koraliczkach, pierścionkach i bransoletkach.....
Cóż, moje upodobania dziewięciolatki wyszły na jaw i w końcu El zgodziła się zakupić błyszczącego pieska Córci przerażona, że naprawdę ja go sobie przymontuję do torebki, a nie da się ukryć , że mam dość sporo breloczków - głupoczków.....
I tak nabyłam inny z kociaczkami, choć przyznam, że już nie mam gdzie go przyczepić, bo wszystkie dwadzieścia (około ) torebek mam obwieszone..... %B
Oczywiście najfajniejsze są takie co coś lub kogoś przypominają.....
Jestem strasznym zbieraczem rupieciarzem, co raz to mam chęć zbierać coś innego.....
Niektóre rzeczy zbieram mimo woli..... &D
Nawet przytoczę parę breloczków dla zwizualizowania manii..... :
I bądź tu mądry - przecież ja tego nie zbieram!!!!!
Powyższe wskazuje, że od sklepów z drobiazgami powinnam trzymać się z daleka.
Szalałam jednak przed Świętami, nawet buty El chciałam kupić, gdy je zawiązywała, myśląc, że przymierza znalezione w sklepie..... ;DDDDD
Gdy dołączyła do nas Bella, to już wyglądało na to, że nigdy nie skończymy szperać, ale gdy Mama Elfinki , z którą 'biłyśmy się' ;) o spinki, zaczęła zapuszczać korzenie, zrozumiałam, że nie ma rady, trzeba kończyć rozmienianie się na drobne i udobruchać ją w kawiarni.....
Że to jeszcze przed Świętami , to 'pościłyśmy' o suchych lodach ;P i kawach i było jak zwykle tak , jakby mnie do tego (miękkiego, nowego ;) fotela ktoś śrubą przykręcił, bo ruszyłam się dopiero jak Tata zadzwonił, że dziecko zdążyło już zasnąć i się obudzić, a ja dalej się gdzieś szwendam.....
Potem nawcinałam się rzeżuchy i nic dziwnego, że się pochorowałam.....



















Haha, niczym pchła co lubiła błyskotki i z zawiści pchła pchłę do wody
OdpowiedzUsuńTo mogła być sroka.....
Usuń