poniedziałek, 3 kwietnia 2017

PRIMA APRILISOWE ŻNIWA ;)

W ramach rekompensaty po wczorajszych smętach, postanowiłam podsumować Prima Aprilis , bo był wyjątkowo owocny w nabieranie, bo jak wiadomo siedzę w domu, więc nie mam nic lepszego do roboty, jak bawić się w nabieranie ludzi (jak niektórzy uważają.....), aczkolwiek śmiem się z tym nie zgodzić, bo odkąd pamiętam, każdego 1 - go kwietnia starałam się nabrać całą pakę Moich Przyjaciół, Rodzinę, czasem znajomych.....
To raczej kwestia charakteru, zawsze miło zachować jakiś dziecięcy pierwiastek i oczywiście samopoczucia, bo wiadomo jak ktoś ma doła , to mu się nie chce żartować.....
Uważam również, że nabieranie i nabranie się w Prima Aprilis przynosi szczęście, podobnie jak oblewanie lub zostanie oblanym w Poniedziałek Wielkanocny.....

Jak tylko wstałam kombinowałam, by nabrać Rodziców, a że wiedziałam, że Mój Brat pojechał poprzedniego dnia na weekend do Lublina, to zaraz   Im zaczęłam opowiadać, że rano ktoś Go przywiózł w podejrzanym stanie, nie wiem czy z Lublina, ale jest u siebie.....
Oczywiście się zdenerwowali i polecieli sprawdzić. Pierwsi nabrani zaliczeni :D
Wybrałam się do mojej ulubionej kosmetyczki na paznokcie, przyszłam godzinę wcześniej kiedy miała inną klientkę i zaczęłam wmawiać, że miałam na tę godzinę.
Jak zaczęła szukać po swym notatniku zdenerwowana, przyznałam , że to żart ;) i poszłam jeszcze na zakupy, które planowałam:)
Jak wróciłam powiedziałam Wii, że u sąsiada na podwórku pasie się krowa, a że sąsiadka kiedyś próbowała trzymać tam konie , do których zlatywało się stado much, to Mały oczywiście uwierzył i poleciał sprawdzić;B Uśmiał się , bo bardzo mi kibicował w nabieraniu;)
Wkręcanie Osa nie ma sensu, bo On wierzy we wszystko na tyle na ile zrozumie cokolwiek, a i tak nie odpowie, bo gada tylko po swojemu.....;]
Zabrałam się za Moich Drogich Przyjaciół;BBBBB
Ana Kochana od rana pisała do mnie , że Jej Synkowi wypadł ząb, więc kontynuowałam temat (zastanawiając się też czy serio to mówi), że mojemu młodszemu zęby czernieją i chyba ma próchnicę. Twardo się nie odzywała, bo jest strasznie zarobiona, ale w końcu zaczęła mi pisać ,że to przechodzi jak się leczy i nie ma się co martwić, więc mogłam już Ją zPrimaAprilisować.
Odpisała na to zwięźle 'ech'.
Czyżbym bywała czasem niepoważna %) %D %B
Odezwała się do mnie Mon,że miała milion komplikacji w pracy i na razie nie przyjeżdża do naszego małego ośrodka ;), więc przy okazji opowiedziałam Jej, że na ostatniej imprezie urodzinowo-imieninowej pokłóciłam się z Amikiem.
Bardzo się przejęła, zaczęła wypytywać, ale dlaczego, ale jak to, więc musiałam Jej już przyznać, że żartuję..... ;)
Wzięłam się za El , która w wolnych chwilach pomiędzy ratowaniem ludzi i gotowaniem obiadów przebiera się za postacie z epoki i bierze udział w różnych historycznych eventach, napisałam więc Jej , że Amik się na mnie obraził po ostatniej imprezie,bo Go terroryzowałam, ale ma przyjść na Jej marsz i zdjęcia porobić. A do tego pada od rana .
Jak mi przysłała zdjęcie ze swoją roczną Córcią w kombinezonie ( 20 stopni !) i z piwem na stoliku obok, to stwierdziłam, że chyba się nie nabrała, ale wieczorem się odezwała, czy z tym deszczem to ściema, bo uwierzyła :D, a przez cały dzień była zajęta wkręcaniem innych, dlatego nie miała czasu.
Najlepszym Jej wyczynem była historia z promotorem, który wysłał jej pracę ocenioną mailem, na co Ona Mu odpisała, że bardzo przeprasza, ale w mailu są jakieś jego intymne zdjęcia..... ;)))))
Jak zaczął do niej wydzwaniać i panikować, że jak to?! że sprawdzał z dziesięć razy i nic takiego nie ma! ; i co to Jej przysłał i jak to możliwe itp. itd. tak się denerwował, że w końcu się zlitowała , że to był żart..... ;B świetne ;D
Ciekawe co też myślał, że jakie zdjęcia Jej wysłał..... ;)
Mi najlepiej udało się z Moim Bratem. Zadzwoniłam do Niego, do tego Lublina i pytam gdzie jest.
Ten mówi, że w Lublinie, a ja że jak to, przecież tu czeka na niego klient i mówi , że był na 15 - tą umówiony! Brat zaczął się zastanawiać, mówi, że dziwne, że nie umawiał na dziś nikogo, w końcu pyta, jak ma na nazwisko. Ja , gotując zupę dla Małych, strzeliłam pierwsze lepsze 'Krasowski', dość popularne w naszych okolicach. A mój Brat chwilę milczy [myśli] i nagle wybucha :
- Krasowski! A no tak ! Faktycznie! Zapomniałem! No przeproś go ode mnie, coś mi się pomyliło, o nie , jak to możliwe, no faktycznie, że się umawiałem, musiałem coś przekręcić! -
teraz to mnie trochę zatkało, naprawdę niezłe, sam uwierzył, że się z kimś umówił i nawet nazwisko zmyślone  kojarzy!!!!! Mało śmiechem nie parsknęłam , ale zapytałam Go jeszcze kiedy wraca no i dobrze, że przeproszę i umówię na poniedziałek ;B
Aż w końcu Mu się przyznałam, że żartowałam, to dopiero był zdziwiony!!!!! ;DDDDD
Bo nazwisko kojarzy i w sumie sam już nie wie.....
Swoją drogą porządek to On ma w kalendarzu ciekawy.....

Wracając do Przyjaciół : Amikowi napisałam , by szedł na marsz El, bo będą Ją gwałcić (czasem odgrywają sceny, wiadomo.....;), ale dopiero wieczorem zareagował i tak niejednoznacznie , że już nie wiem czy się nabrał , czy tylko żartował..... Z Nim to nie łatwo ;)
Słonko Drogie zmartwione było bardzo na wieść, że zamiast tuniki z kotkiem , którą mi wysłała przyszedł podarty skrawek materiału, jakby poszarpany przez psa!
Oburzona była na pocztę, zresztą łącznie ze mną, bo tak naprawdę nie dostałam nic, nawet tego poszarpanego skrawka, a wysłała ze 3 tygodnie temu..... Chyba listonoszowi też się tunika spodobała.....
Za to Mojej Drogiej Belli - towarzyszce zakupów i posiadówek w kawiarni - napisałam  w południe, że właśnie czekam na nią w kawiarni naszej od pół godziny i że gdzie Ona jest , i czy przyjdzie w ogóle. Że nie odpisywała, to wysłałam jej kilka zdjęć przedmiotów z domu jak np. mosiężny koń, rzeźba taty, czy globus oraz mój sweter, że niby je w sklepie kupiłam niedawno i dalej męczyłam , gdzie jest i mogłaby się odezwać, mimo że na sztywno się nie umawiałyśmy, dać znać chociaż , że nie przyjdzie.....
Odezwała się co prawda po 2 godz. , ale dość zakłopotana, że jakoś nie pamięta , że się umawiałyśmy, a miała w domu tyle roboty, że nawet nie pomyślała, że mogło tak być i że z chęcią się umówi kiedy tylko chcę, ale jakoś tak dziś nie wyszło :DDDDD
Biedna Bella się tłumaczyła, a wcale się nie umawiałyśmy; czuła się winna, choć była niewinna....
Dochodzę do wniosku , że dobrze czasem kogoś nabrać, poznaje się trochę charakter po reakcji..... ;)
W sumie dobrych mam Przyjaciół - nikt mnie nie zgromił surowo,  większość przyjęła normalnie, a nawet ze śmiechem .....
Mój Małżu oczywiście nie dał się za nic choć już dzień wcześniej przygotowywałam grunt opisując Mu, że mnie boli żołądek po zupie Babci.....
Opowieść o tym , że w nocy złapało Dzieci i pół nocy wymiotowały spotkała się tylko z telefonem sprawdzającym, że ma nadzieję, że to Prima Aprilis :>
Za to Mai wysłałam zdjęcie paznokci, które sobie zrobiłam :

                                                                     


Oczywiście to była ściema, te ściągnęłam z internetu ze strony z tytułem ' szalone paznokcie ' ;),
 a Maja - detektyw Poirot - zaraz wykryła, że to nie moje palce, bo skórki nie pozdzierane..... Co fakt to fakt, moje zwykle wyglądają dość charakterystycznie, choć i tak pilnowałam się ostatnio (mimo nerwów związanych z sąsiadką - wariatką),
 by nie drapać i wyglądają nieźle .

Oto moje prawdziwe zrobione pazurki, już na Świąteczny czas ;) :

                                                                              

Niewątpliwie skromniejsze ;)


Dzień nabierania zakończył się na Działce, pogoda iście letnia była również niezłym dowcipem ;),
a ostatnim nabranym był facet co ma obok naszej działki pole, co poszłam i mu powiedziałam , że mu pies uciekł i lata po naszej działce, a ten się pyta jak to możliwe.
To ja mu mówię, że niech przyjdzie sprawdzi, to zdjął rękawice robocze, w których coś w traktorze grzebał i poszedł ze mną i w trakcie drogi mówi :
- Ale zeby pies z łańcucha się zerwał i 10 kilometrów od domu tu psylecioł za mno, to jo naprowde nie wiem jak to mozliwe.....
Hihi, to już pana dłużej nie kłamałam i nie ciągnęłam przez pół pola, powiedziałam, że to Prima Aprilis, w sumie myślałam, że był z tym psem i gdzieś tu ten pies lata, bo często tak właśnie było, gdy my na działkę tam przyjeżdżaliśmy, a widocznie tym razem go nie wziął.....
Pan stanął zdziwiony. Coś zaczął mamrotać, że jakby to własnie pies, popukał się w głowę z miną zniecierpliwioną, machnął na mnie ręką i oddalił się chyba trochę wkurzony, więc już nie dociekałam.....

Ale to był bardzo owocny nabieralski dzień..... :)))))

                                                                     

4 komentarze:

  1. Wspaniały wpis!!! Uśmiałam się od rana niesamowicie😂 Ale z Ciebie agentka😎😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahahahaha !!!!! :)
      Cieszę się bardzo, zdrowy śmiech rozjaśni każdy dzień ;B

      Usuń
  2. Ha, pamiętam jak kiedyś mieliśmy w pracy wyjazd integracyjny i mówiłem, że nie jadę i akurat napatoczył się prima aprilis, to mówię do jednej wiekowej pani, że jednak pojadę. Ta podskoczyła z radości, zęby jej prawie wypadły i potem mi głupio było jak jej powiedziałem, że to żart...

    OdpowiedzUsuń