Gdy spokojnie się jeszcze wylegiwałam koło 7mej, bo nowe dziewczyny młode, też nie wstawały 'świtkiem - rankiem'; wpadła nagle do sali jakaś szalona salowa i zaczęła ścierać na błysk wszystkie i tak czyste szafki, parapety, przekładać rzeczy, prosić byśmy pozbierały z nich rzeczy i niemalże pod łóżka włazić..... Nieco spłoszone zaczęłyśmy niemrawo wstawać, bo takie niepokoje tutaj nie zwyczajne..... Ja po wczorajszym kąpaniu w prysznicu z dziurawym sufitem (jedna płytka odsunięta, rurka jakaś zwisa, czyżby kanał kąpielowy na żywo.....) włosy miałam każdy w inną stronę, bo p.Ela jak wiadomo, przeniesiona i nie było od kogo suszarki pożyczyć.
Naczekałyśmy się na śniadanie aż do 9:30, wyglądało jakby wszyscy o nim zapomnieli, wycierając szafki.....
Zresztą bardzo 'urozmaicone i pożywne' było..... Ledwo mi serka na kanapki starczyło.....
O, mój paznokieć się załapał.....
To już wiadomo dlaczego anestezjolog stwierdził, że sine palce to już mam.....
Swoją drogą dobrze, że miałam sałatkę od Elfi, bo bym nadal głodna była.....
Koło 10tj wpadła przełożona pielęgniarek i oświadczyła byśmy pokój ogarnęły, przewietrzyły, łóżka pościeliły, z parapetów wszystko zdjęły, a gazety najlepiej wyrzuciły, bo będzie obchód z Panią Profesor!!!!!
No proszę, co za mobilizacja, jakby królowa angielska co najmniej przyjeżdżała, może jeszcze mamy się ubrać w najlepsze stroje i stanąć rządkiem do przeglądu.....
Tu należy być pacjentem pachnącym, uczesanym i nie czytającym szmatławców, nawet za cenę największej nudy.....
Teraz już wiadomo, kto budził taki postrach od rana, obchód odbył się koło 11tj (więc leżałyśmy tak z godzinę na niepogniecionych łóżkach jak na szpilkach czekając.....) i nawet moja czarna mamba miała buty na płaskim obcasie!!!!!
Profesor nawet nie zerknęła na parapety, przypadki nasze, owszem, omówiła z pozostałym tłumkiem lekarzy przerażonych i machających głowami jak automaty, mi powiedziała, że nie ma sensu bym dłużej leżała, najwyżej się mnie znów położy i nakłuje trzustkę (?!?) gdyby wyniki nie były jednoznaczne, a jak będą, to wypróbują na mnie pierwszy raz w tym wskazaniu pewien lek przeciwnowotworowy , który daje świetne efekty za granicą..... Nie ma to jak być królikiem doświadczalnym.....
Najważniejsze , że wychodzę..... Moja doktorka koło 12tj obiecała mi, że za pół godziny/godzinę będę miała wypis, więc dzwoniłam do Elfi, ponieważ ona oczywiście na wszelkie świętości mnie zaklęła, że nie wyjdę stąd bez niej i odwiezie mnie prosto do domu. (no , w tą ulewę wracać komunikacją, to faktycznie nie tęgo)
Czarna Pinda przyniosła mi wypis dopiero ok.13.30, więc już siedziałam jak w ukropie (nawet dosłownie, bo swetr już wdziałam), a Elfi musiała co raz weryfikować plany, bo 2-miesięczny bobas nie zna co to grafiki.....
Ale w końcu wydostałam się stamtąd przed 14tą, Elf podjechała po mnie pod same drzwi, a Jej Malutka spała smacznie w foteliku na przednim siedzeniu. Następnie pojechałyśmy po Jej drugą Córę do szkoły, potem do nich do domu, gdzie zostałam nakarmiona zupą ogórkową i pierogami, bo zaopiekowanie musi być pełne i całkowite, po czym wrócił Elfi Facet z trzecią Córą i wszyscy dostaliśmy mrożoną kawę!!!!! (Oczywiście robioną z Maleństwem na rękach i przy burzliwych i wesołych naszych dyskusjach..... ;) Pyycha :P
Takich Przyjaciół to naprawdę świetnie mieć. Mały Drogi Elf we wszelkich moich chorobach jest nieoceniony.....
Na koniec wydelegowała, rzecz jasna, swojego do rany przyłóż narzeczonego, by ten zmęczony , prosto z pracy odwiózł mnie w największe korki pod same drzwi.....
Dobrze, że nie usnął po drodze, bo ponoć do 3ciej w nocy siedział i pisał jakieś konspekty, a jeszcze się starał zabawiać mnie rozmową podczas bardzo uciążliwej i prawie godzinnej jazdy w szczycie, mając drugie tyle z powrotem..... Parę razy pytał mnie o drogę, ale ja - kompletny abnegat geograficzny - nawet do domu własnego nie wiem jak dojechać, to pomocna za bardzo nie byłam.....
Jak wspaniale, znów własne łóżko, własne jedzenie, własna łazienka!!!!!
Własne Dzieciaki uczepione u nogi i szyi, własny rosół z rozkładającym się w nim indykiem, z którego Małż był przecież bardzo dumny ....., własna sterta prania wywalająca się z kosza....
A może by tak, myk, myk, wrócić chyłkiem do tego zaopiekowania w szpitalny świat, pod patronatem Elfów..... :')

A to dobre, nie wiedzieć gdzie się mieszka
OdpowiedzUsuńWiedzieć wiem, tylko nie umiem tam dojechać sama autem ;BBBBB
Usuń