środa, 12 października 2016

MOTYLI CZAR.....

Dla odszpitalowania, dla odegnania tych burych chmur, z których ciągle coś siąpi postanowiłam poszukać czegoś weselszego i natchnął mnie trochę prezent od Mon Ami - chustka w motyle!!!!!
Motyle są piękne, radosne (mimo krótkiego życia) , dodają energii i wywołują uśmiech.
Odszukałam więc wszystko to co z motylami mam, a że są urocze i pasują do ozdoby same i w towarzystwie, to trochę się tego zebrało :) Oto chustka od Przyjaciela :

                                                                 

Jesienne kolory - będzie mi pasować , by rozweselać słotę :D

Odnalazłam jeszcze dwie chustki z motylami, bo motyle na szyi to wdzięczny motyw, można nie mieć nic kolorowego, tylko samą wielobarwną chustę :D

                                                                    

Kupiłam ją zauroczona wzorem, ale fakt, że jeszcze nie założyłam 8/


A ta to właściwie szaliczek - ani nie grzeje, ani zdobi - nie wiem po co ją kupiłam :/


Naszperałam się wśród ciuchów, ale jakoś wydawało mi się , że mam więcej tych delikatnych stworzeń..... A tu tylko stary sweter, który rzadko noszę, bo gryzie w szyję i obciska mnie tak, że wyglądam w nim trochę jak parówka w motylach :

                                                                     


Następnie koszulka, którą lubię, bo ma wesoły kolor i dobrze się nosi :

                                                                         


Dalej tunika, za krótka do noszenia samodzielnie, za długa na koszulkę, ogólnie wzór mnie zwiódł i teraz znów coś leży i tego nie noszę.....

                                                                            
\


Jest też koszulka , w której jestem na zdj. w poście Dziecięce atrakcje, więc nie będę jej już tu wstawiać. Tamtą lubię :)
Z biżuterii oczywiście mam kolczyki, które dostałam bodajże od koleżanki z pracy ( starszej ode mnie o 20 lat) i myślałam, że trochę infantylne są ( bo są) , ale co tam i tak je noszę, bo dobrze kontrastują z moimi ciemnymi włosami i do jasnych ubrań często się nieźle komponują :)

                                                                               


Dwa następne to wyszperane  przeze mnie w jakiś małych sklepikach w różnych czasach, już trochę sfatygowane. Na obu motylki :)


                                                 




Następnie broszki :

                                                           
                            


Ta trzecia to ważka, wiem, ale mi się w motylki wplątała :D
Ten niebieski motylek to jeszcze z mego dziecięctwa ;)


Mam też wisiorek, bardzo mi się spodobał i kupiłam , jak to ja, bransoletkę , która na lato fajna, oraz spinkę do włosów z motylem, która przez te kamienie jest taka ciężka, że zwykle mi spada  :


                                                                          





Jeśli dodać poduszkę, która zdobi mą kanapę i obraz nad nią, na którym siedzi motyl to by było na tyle.....


                                                                                


Obraz namalował wspaniały artysta - mój Tata - na wzór obrazu Sierko -Filipowskiej 
(uwielbiam Jej obrazy, często są na nich motyle ;) ale nie tylko dlatego. Mają niezwykły czar i urok,
jak byłam młodsza miałam jej kilka obrazów wyciętych z gazety i przyklejonych na drzwiach swojego pokoju, z nimfami wodnymi , z wróżkami leśnymi, wspaniale pobudzają wyobraźnię, no i oczywiście byłam na Jej wernisażu , pięknie maluje przyrodę, a jeszcze lepiej ją ożywia!)
Oczywiście Tato wstawił tu moją twarz i w wodzie taplającego się drugiego synka ;)


Znalazłam jeszcze puzderko na leki, które kupiłam przez przypadek, bo było takie śliczne, za czasów, kiedy leków nie brałam i to chyba był znak, a może przyciągnęłam fatum jakieś, bo teraz mi się bardzo przydaje i bardzo często wożę w nim swoje leki, jak wychodzę na dłużej, bo muszę się trzymać określonych ram czasowych.....


                                                                         



Wstawiwszy powyższe motyle
stwierdzam, że nie mam ich aż tyle 
jak na motyle przystało
chyba mam ich za mało!

Motyle na firanki
na szklanki , filiżanki 


                                                       

(O! przypomniało mi się, że mam przepiękną filiżankę od Męża z motylem i ważką :D)


Motyle na dywany
i na ścianę u Mamy !

(swoją drogą Moja Mamcia uwielbia motyle i też ma ich tyle ;B)


Niech więc te chwile
lekkie jak motyle
odpędzą skrzydełkami
dni zalane łzami.....




                                                                         
   

2 komentarze: