piątek, 25 listopada 2016

I JESZCZE WY TRZY.....;)

Słowo się rzekło, Kobyłka czeka i czeka..... ;)))))     ;P

Miałam napisać o moich trzech przyjaźniach studenckich, jako dokończenie postu  'Radości życia - Przyjaciele', ale ciągle mi coś przeszkadza.....
Obecnie skaleczyłam się głęboko w opuszek palca wskazującego lewej ręki, gdy próbowałam nożem odciąć kawałek skóry od kury;) (udało mi się tylko nie zahamowało przed palcem , a wbiło się weń.....) i w wielkim plastrze gorzej mi się posługiwać klawiaturą, bo często zahaczam dwa klawisze..... :/ Krwawy rosół się szykuje..... ;P
Ale że ostatnio parę razy rozmawiałam z moją współ-siostrą niedoli z akademika i opowiedziała mi o swoim pobycie w Poznaniu, to się rehabilituję :D
Maja , która jest jak ta pszczółka, bo nie usiedzi w miejscu pięć minut, zawsze musi coś działać i robić, w tak krótkim czasie po studiach, w którym ja zaczęłam pracę, a potem się pochorowałam, zdążyła (oprócz porodzenia dzieci, co też mi się jakimś cudem udało) zrobić doktorat, zostać kierownikiem, szefem , a potem właścicielem, do tego założyć organizacje, stowarzyszenie , milion eventów i zbudować dom. Całe studia taka była, ja wstawałam popołudniu, a ona już obleciała pół miasteczka i kilka wykładów (dzięki temu miałam zawsze świeże materiały mimo mego lenistwa ;) a w tym Poznaniu spotkała włóczęgę, który zaczął Ją naciągać, by mu dała na wykupienie leków.....
A że świetnie zna się na lekach i cenach, to kazała mu pokazać receptę.....
Włóczęg zaczął, że ten lek 100 zł kosztuje, a on ma dopiero 80.Trochę niechętnie dał Jej receptę, a Ona po przeczytaniu nazwy odrzekła, że ten lek kosztuje 27zl, a odpowiednik jest jeszcze tańszy , wiec uzbierał już dużo więcej niż potrzeba.....Włóka zamurowało, a Maja złożyła receptę, oddała mu i poszła sobie.....
Cała ona, zawsze się nad każdym pochyli, ale też nie da się oszukać , bo wie prawie wszystko z każdej dziedziny i ostatnio mi coś o jakichś królach historycznych nawijała, mimo że to niby mózg biologiczno- chemiczny ;) Oczywiście blondynka z niebieskimi oczami, najczęściej z dziewczęcą grzywką włażącą jej do oczu. Mała główka , a tyle wie..... Dobrze, że Ją mam, zawsze mogę o coś zapytać, bo moja pamięć w kwestiach fachowych jest dość krótka, a u Niej to jak na skale wykute!!!!! Miałam wielkie szczęście, że trafiłam z Nią do pokoju i nie dałam się przekonać, by zamieszkać z dziewczyną ze szczęką konia, która mnie namawiała, bym z nią się zapisała.....
Postawiłam na ślepy los i okazał się dalekowzroczny..... ;B

Dwie pozostałe dobre dusze ze studiów , które całe te lata ze mną były, a różnie bywało, przygód nie mało ;) to Mery i Kati.
Mery, choć nie ma owieczki, to pasowałaby do niej , porcelanowa cera, ciemne blond loki, błękitne oczęta. I uwielbiała "Na głowie kwietny ma wiaaanek, w ręku zielooony badyyylek., a przed nią bierzy baraaaanek, a nad nią lata moootylek.....";) Piosenki najlepszych imprez zawodzone do czwartej nad ranem (wraz z "czwartą nad ranem";).
Kati , to zadziorna blond dżaga, z którą nikt nie zaczynał , bo mogła dopiec do żywego ;D
Wielkie zielonkawe oczy i oczywiście drobna sylwetka, przy nich obu jak zwykle, wyglądałam jaki Ciocia Wieża, ale tak włóczyłyśmy się przez te pięć lat w jednej grupie studenckiej, Mary mieszkała w pokoju obok, a Kati w akademiku numer dalej.
Dobrze, że tyle dziś komunikatorów, bo dzwonimy czasami i nawet spotykamy , cóż, znów dzięki mej chorobie, można by rzec ;) miałam lepszy kontakt z nimi trzema, bo wszystkie mnie odwiedziły w szpitalu jeszcze za czasów gdy nie wpadłam na pisanie bloga, więc mogłam ujrzeć pyzatą Małą Córcię Mery, z którą przyszła do mnie na kawę szpitalną, długie włosy i nowy jeszcze bardziej wystrzałowy look Kati oraz oczywiście drogą Maję, która jak Anioł przylatywała do mnie kilka razy, jako że to miasto naszych studiów i one też rodzinne strony mają w okolicach.....
Dobrze mieć tą świadomość , że są zawsze dla mnie ludzie, którzy nawet po półrocznym milczeniu potrafią wesprzeć w niedoli, gdy takowa nadejdzie.....

Na tym zakończę dziś krótki opis Dziewczyn, bo Żuk wypełzł z łóżeczka i stuka mnie plastikowym młotkiem w zabandażowany paluch i klawiaturę, więc kolejne treści mogłyby być wyjątkowo nieczytelne.....



2 komentarze: