środa, 10 sierpnia 2016

CZARNO TO WIDZĘ.



Wszystko się zmienia i potrafi nas zaskoczyć, mimo dobrze opracowanych planów. Śmiercie i choroby, zaskakują najbardziej..... Także narodziny potrafią ;) hehe.....
My Mamy więc teraz żałobę, bardziej Mamcia, bo ja jako wnuczka mniejszą, ale czytałam, że po Babci to nawet pół roku obowiązuje, tyle że to zwyczaj kulturowy, bo kościół nie ma żadnych wytycznych w związku z tym. W końcu zmarły jest już "w chwale Pana", to trochę nie na miejscu, tak się umartwiać. Oczywiście jeśli ta śmierć była, jak w przypadku mojej Babci, ze starości, bo w innych przypadkach, to myślę, że nie sposób się nie smucić.....
Jakkolwiek w pierwszych dniach/ tygodniach odziewam się ciemniej, a Mamcia całkiem czarno; zresztą Ona też wciąż przeżywa, najdłużej była z Babcią i opiekowała się Nią od 24 lat.....
Ja się cieszę, że Babcia już się nie męczy, bo myślę , że miała dość tej ślepoty od 40-tu lat, a jak doszedł niedosłuch, to sama się zamknęła trochę w swoim świecie.....
Oczywiście  był wielki zjazd rodzinny, bo Babcia była głową rodu, ja wyjęta prosto ze szpitala dziwiłam wszystkich chudością (wcześniej ciąża i karmienie,więc kto mnie nie widział od ciąży to zastał duuużą różnicę;). Za każdym razem trochę chudnę, te posiłki szpitalne to najlepsza kuracja odchudzająca, nawet mimo wypitych kaw z automatu!!!!! Poza tym dziwiłam krótką kiecką, niech się cieszą, że nie założyłam czarnego kapelusza z wielkim rondem,na co miałam ochotę, ale jak na nasz mały ośrodek, to jednak zbyt ekstrawaganckie. Sukienka w złote piórka to był też pewien symbol, który łączył mnie z Babcią i uznałam , że Jej by to się baaardzo spodobało.....;)
                                                                          
                                                                       

Gorąco było, słońce prażyło, uczepił się mnie starszy Synek, a Jego uczepiła się kuzyneczka, która przez całą drogę za trumną do cmentarza, nawijała jak ładnie wygląda, jak Wi ładnie wygląda, czy może wstąpić do domu się napić, dlaczego nie może ciągnąć kwiatków po ulicy itp. rozmówki sześciolatki,wybijające  mnie strasznie z zadumy, w którą mimo wszystko pragnęłam się pogrążyć i połączyć choć na tę drogę z Babcią..... (w kościele to już całkiem się nie dało, bo ogólna sfora Dzieci latała po kościele i trzeba było okiełznać swoje - Żuka szczęściem ogarniał Małżuś - do tego jednej starszej cioci 4 razy włączała się komórka i grała w najbardziej nieoczekiwanych momentach, a ta rzucała się na torebkę, szarpała z nią i za nic nie mogła jej wyciszyć - zgroza- po 4 razie jakaś baba obok siedząca wyrwała jej ten telefon i chyba wreszcie go zdezaktywowała jakimś cudem, bo już nie zadzwonił....., a i księża trochę odbiegali od tematu, bo tyle samo mówili o Babci, co o Jej najstarszej córce, (przez co chcieli okazać swoją znajomość Rodziny i szacunek dla Niej), więc atmosfera była burzliwa raczej i chaotyczna, niż melancholijna.....).
Cmentarz, Babcię pochowali obok Dziadka, urocza sześciolatka stwierdziła głośno, że w środku grobu siedzi jakiś drugi pan (odbierał trumnę od tego z góry),co było powodem lekkiego rozbawienia, po czym wszyscy zaczęli się umawiać jak dojechać na obiad, a jak na koniec postanowiłam zostać sama i trochę się zadumać, bo i tak już wszyscy poszli, to pan murarz wziął się krzepko do zamurowywania grobu, psiocząc na gorąco i zagadując mnie, bo pewnie po to stoję przy stercie tego nawalonego kwiecia, że potrzebuję wesołej pogawędki!!!!! ;/////echhhhh
Powlekłam się więc za resztą, zostawiając niezalepioną jeszcze dziurę za Babcią.....
Zresztą odwiedzam Ją teraz często i myślę, że Jej się mimo wszystko podobało, bo już się nasmuciła w życiu. Teraz już tylko się uśmiecha..... :>

A co do dalszych spokojnych dni po rozjechaniu się Rodzinki (dzień po, napadłyśmy ulubiony sklep z Ciotką i Kuzynką i nabyły liczne czarne odzienia gwoli okazji, a że to był dzień dostawy, to trzeba było uważać na nabytek, bo już się sępy schodziły nad naszymi zakupami i pytały "czy pani to bierze, bo jak nie to ja z chęcią", a bywały sytuacje, że przyprowadzeni amatorzy do towarzystwa kupującym - lub pilnowania dzieci- w tenże dzień, trzymający ubrania , byli niemalże z nich obłupieni i musieli walczyć o nie krzycząc głośno, że nie, nie biorą ich, oni w nich przyszli!!!!!), to musiałam ściąć włosy, bo zaczynają mi wypadać, jak głosi ulotka nowego leku, a także bawię się czarnym z różnymi dodatkami i może to być całkiem urocze, takie jakiej żałoby po sobie życzyłaby Babcia od wnuni , a zwłaszcza mnie - trochę się znałyśmy ;)

                                                                        

Cienie otaczają mnie..... ;)

(właściwie tylko gorset nie jest z ulubionego sklepu , hehe;B)


3 komentarze:

  1. Rzeczywiście momentami musiało być wesoło... Rozpędź cienie na cztery wiatry ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. te najbardziej ci przyjazne - najbliższe brak tylko jednego i kilku pomniejszych :)

    OdpowiedzUsuń