Aby w szpitalu było weselej, aby czas nie przepływał mi przez palce, postanowiłam w ten piękny słoneczny dzień trochę zdezerterować.....
Powiedziałam Marysi, by dzwoniła w razie czego, powiedziałam pielęgniarkom,ze idę na kawę, no i poszłam, tyle ze do Mej Przyjacioly Słonka,która mieszka nieopodal.....;D
Przebrałam się w czarny kombinezon z jasną koronką z tyłu,z krótkimi spodenkami,po których to zauważyłam,że na tarasie przez pół godziny gadania słońce zdążyło zarysować kontury brązowych pończoch na mych nogach..... 8d Mam wyraźne krechy tam,gdzie kończyły się getry,które sobie podciągnęłam....
Szkoda tylko, że nie równe.....
Mocne dziś te słonko-te na niebie, nie Przyjacióła ;)
Zapamiętać : nie wyłazić na słońce po sterydach!!!!!
Więc pełna energii nie spożytej po moich pulsach,które wprawiają mnie nieomal w euforię,poleciałam do Słonka.
Śliczne mają mieszkanko, eleganckie i jaki porządek przy dwóch Małych Bajtlach!
Dzieciaczki są fajne, Maleństwo słodziak,a Starszy wygadany taki , że słuchać wesoło :D
Jak to dobrze posiedzieć na domowym balkonie w cieniu,gdzie wietrzyk hula..... ;)
Do tego nieodzowna kawka i jest atmosfera;P
Takie szpitalowanie to ja rozumiem :b Buzia mi się nie zamyka, bo pobudzenie i w ten sposób się manifestuje, więc trochę się nagadałyśmy ;)
Niestety po 17tj Marysia wysłała mi zdjęcie kolacji:
3 bułki, ćwiartka pomidora i 3 suche szynki.
Z ociąganiem zebrałam się na te 'pyszności',bo wizyta lekarza zaraz potem.....A jeszcze nie obiecywała, że się nie skusi na mą porcję..... ;P
3 godziny miło mi zleciały,a wieczór już spędziłam na tym tarasie z Marysią,Moniczką i Panią marudna 50-tką - choć takie spędy i rozprawianie o wszelkich chorobach świata,trochę nie w moim guście.....
Ale można tyle ciekawych rzeczy się dowiedzieć .....
Marysia ma zaledwie 4 lata więcej ode mnie, a ma już 18-letnią, 16-letnią i 13-letnią córkę i jest po rozwodzie, Moniczka remontuje dom, który kupili z rodzicami,a w pracy ją chcą wyrzucić,bo ma za dużo zwolnień.....Pani marudna ma natomiast 4 dzieci tak w okolicach wieku Moniczki.....
A można się osłuchać o ich chorobach i chorobach im znanych chorych, że po takich opowieściach to ja się czuję zdrowa i pełna życia! Wszystko przypomina, że życie nie jest łatwe i to co mamy,to przytulmy i trzymajmy,bo rozlecieć się może jak ziarenka dmuchawca na wietrze.....


Kiedyś była taka bajka "Owca w Wielkim Mieście", gdzie owca kochał Słonko, która była pudlem pani Szmalbogackiej, a która to pani Szmalbogacka nie znosiła owcy i biła go swoją stalową peruką...
OdpowiedzUsuńTo ma sens.....
OdpowiedzUsuń