Poszłam sobie do kosmetyczki w ramach odstresowania od chorób, dzieci i prac domowych.
Właściwie to nie poszłam, tylko mnie Brat zawiózł, bo lało jak z cebra od pół godz. i gdyby mnie z dziećmi z działki nie zabrał , to bym nigdzie nie poszła. Jak pech to pech, Tata wczoraj wiózł ślizgawkę na działkę i Mu zbiła szybę w aucie, to jeszcze gorzej jak szybka od telefonu, bo taka szyba 700zł! Ja tylko dziś czajnik szklany zbiłam, więc trzeba chyba do wszystkich szklanych rzeczy w tym roku z dystansem podchodzić, bo Wi niedawno zbił ostatnią wiekową miseczkę z chłopczykiem siedzącym na trawce , jeszcze z mojego dzieciństwa.....
Ale odbiegam od tematu.
Przychodzę zadowolona, godz.18ta, zostałyśmy we dwie, a że kosmetyczka była tak miła i zauważyła, że mi się 2 pazurki u rąk ułamały, to się wzięła za ich odnawianie. Co prawda przyszłam na pedicure, ale można zrobić i to..... Oczywiście rozgadałyśmy się, bo ona sympatyczna i lubi coś wyciągnąć od klientki, ale całkiem nie natarczywie (tylko podstępnie, ha!). Opowiedziałam o chorobie trochę, o Dzieciach , o pracy, bo w sumie chodziłam do niej kiedyś często. Zeszła nam niecała godzinka, zabrała się za stopy, już kombinowałam kolor z cyrkonią lub innym ozdobnikiem, a ta mi mówi, że moje paznokcie są chore, wyglądają podejrzanie i proponowałaby to zbadać.....
W sumie faktycznie są dziwne coraz bardziej od czasu mej choroby, też mnie zaczęły zastanawiać, ale dlatego nie chciałam chodzić z takimi paskudnymi!!!!!
Oczywiście zaproponowała mi grzybicę (w domyśle 'a fuj, idź mi z tąd, bo się brzydzę ble') i tak się skończyło moje odstresowanie i perspektywa pięknych stópek.....
Poszłam na ten deszcz zawstydzona i z brzydkimi pazurami, żeby dzień uznać za dalsze fatum, samoudręczałam się myślami, że od jutra w naszym małym ośrodku wszyscy już będą wiedzieli, że mam grzybicę pazurów.....
Po konsultacjach lekarskich okazało się, że to początki łuszczycy, więc nie jest to zaraźliwe, za to w odróżnieniu od grzyba, nie da się tego całkiem wyleczyć, więc z dwojga złego grzyb byłby lepszy, a tak jak go nie chciałam , to mam coś gorszego i powinnam pamiętać na przyszłość, że pech może być jeszcze bardziej pechowy, jeśli nie przyjmiemy go z pokorą.....
Koniec brzydliwego wpisu..... ;B
Nie jest źle, ja wystarczy że się gdzieś pojawię i wszystkich już mdli na mój widok :(
OdpowiedzUsuńCiekawe, dlaczego tak uważasz.....
OdpowiedzUsuń