Przyjechałam na kontrolę,od wyników zależy,czy zostanę na weekend,czy do domku.....
Taka piękna pogoda, marzy mi się domek,ale nie protestuję,życie jest tak ważne,że dla przedłużenia go niejeden weekend warto poświęcić,w końcu Dzieci moje zasługują na to, by mieć Mamę.....
Mimo to patrzę na dłonie,czas tak drogi na co dzień, strasznie się marnotrawi w tych salach.....Jakbym widziała przesypujące się ziarenka piasku.....
Po podstawowym pobraniu krwi,co mi ciekło potem z ręki nie wiem czemu tak długo, poszłam sobie na kawę,bo do wyników 3 godziny.....
Kupiłam w sklepiku drożdżówkę z budyniem i pomaszerowałam do automatu z kawą,tego przy tarasie,co zawsze gołąb pcha się ;)
Kupiłam w sklepiku drożdżówkę z budyniem i pomaszerowałam do automatu z kawą,tego przy tarasie,co zawsze gołąb pcha się ;)
Wrzuciłam pieniążki,naciskam duża kawę z mlekiem i nic! Naciskam,stukam,pukam- wyleciała złotówka i dalej nic......:/ Siłuję się wściekła z tą piekielną maszyną -dawaj mi moją szpitalną przesłodzoną kawę!!!!!- a tu przechodzi jakiś typek w szemranej pidżamce i kucyku, i mówi,że kubki się skończyły, że jak mam swój,to jeszcze może coś z tego będzie,ale bez kubka,to po kawie.....
No to ja lecę do mojej torby,którą zostawiałam w sekretariacie,wyciągnęłam kubek, po drodze napotkałam Ciotkę,która mi gadu-gadu przez pół godziny,a tam mi kawa wisi zapłacona.....
Wreszcie się wyrwałam, poleciałam na górę i wpakowałam mój nieco za duży kubek pod kranik (kubek fajny,taki zamykany,od Mężula mam,plastikowy,ale odporny na wszelkie gorąca,a na nim są namalowane rożne Warszawskie zabytki i punkty charakterystyczne, jak Pałac Kultury, Stadion, Syrenka,Palma,Belweder itp itd Tak jakby to dziecko rysowało,wesoły z zieloną zakrętką, oto on wraz z kolacją szpitalną ;):


Kawa poleciała!!!!! Nalało mi cały kubek i jeszcze 3 złote wypłaciło!!!!!
Także zarobiłam na tym interesie złotówkę i kawę ;) ktoś pewnie też wrzucił,a kubka nie miał.....;B Teraz będę miała na następna albo na telewizor,jeśli zostanę.....
Po tym miłym geście ze strony źle ocenionego automatu;),siedziałam sobie na tarasie,słońce grzało aż nadto,a ja starałam się wierzyć,że to dobry znak i to będzie dobry dzień.....Przy czym karmiłam gołębia bułką z budyniem,którą co raz podżerały mu wrony-wstręciuchy.....Gdy bułka się skończyła , wrony poszły sępić gdzie indziej,ale gołąb został ze mną..... Co ja mam z tymi gołębiami?!

czysty zysk, nowy sposób na zarobek :D
OdpowiedzUsuń