Wyniki dość dobre, ale trzeba dostać dodatkowe dawki leków.....
Trafiłam na 7-osobową salę,tyle że są dziewczyny w moim wieku,są też starsze panie koło 50-tki oraz jedna babcia,także całkiem nieźle.....
Miłe są,narzeka tylko odrobinę jedna obok mnie 50-tka,co jej się wnunio tydzień temu urodził,druga z lewej Marysia(38)jest dość gadatliwa,co przeszkadza mi w pisaniu.....
Ja lubię towarzystwo,ale nie w nadmiarze,lubię delektować się samotnością,zwłaszcza że w domu mi jej mocno brakuje . Lubię posiedzieć na balkonie sama.....
Kolejna , najmłodsza Moniczka ma 24 lata i dopiero jest wścibska,wszystko się o mnie wypytała,chodzi tak jakby tańczyła,ma prawdopodobnie Pląsawice Huningtona,od razu tak pomyślałam jak ją zobaczyłam, choć w pierwszej chwili myślałam,że się po prostu wygłupia.....;)Jej główną chorobą jest zesztywniające zapalenie stawów.Od małego się z tym męczy,ja jestem pełna podziwu,że taka jest pozytywna.....
Jest kolejna 50-tka,bardzo ładna i szczupła,że pewnie się okaże ,że ma lat 60 , bo mocno chora,wszystkie stawy ją bolą.....Częstuje nas ciągle owocami, już do śniadania zjadłam 2 kawałki arbuza,a teraz jeszcze czekają 3 śliwki ('bo mamy je jeść,by dobrze trawić ':g) Trzecia około 50-tki,jest nieokreślona,ruda,widać że charakterna,ale też mało rozmowna i dobrze,a ta jedyna babcia jest leżąca,ale wesoła,ma wykręconą nogę,całą fioletową i dość opasła jest.....Na dodatek jak mówi to ledwo ja słychać,bo ma krtań zaatakowaną i brzmi jak głos jakiegoś trolla lub złośliwego chochlika,takiego z bajek dla dzieci co podszeptuje,by coś zbroiły.....
Oczywiście duszno niemiłosiernie,mimo żaluzji:/
Po 23-ciej wczoraj zajechał do mnie Małżuś,przywiózł doładowanie ,bym internet miała;)
Wymknęłam się więc z sali,bo już wszystko pozamykane,schodzę cichutko po schodach,a tu lekarz jakiś ciemnoskóry,że ledwo go widać w ciemności i pyta "gdzie!?"
To ja tłumaczę szybko,że mąż,że ma przynieść itp.itd. Chyba nie zrozumiał,bo się odczepił;)udało się zejść i z Małżkiem spotkać :)
Jak wracałam to znów salowa się przestraszyła,kto to włazi i śledziła usilnie co robię i gdzie idę..... W końcu to już 24-ta była.....
Noc ,o dziwo ,do 5tej przespałam, nikt praktycznie nie chrapał,wow, co za sala!
Co prawda na taras już mam zaplanowane wyjście z powyższymi dziewczynami ponoć 8o,8/,8],8?,8|,a na razie wszystkie "spożywamy" pulsy sterydowe.....
Gorąco,gębusia czerwona,głowa pulsuje,brzuch puchnie,język piecze, ale chce się żyć,chce się w kosmos wystrzelić,oblecieć w koło pięć razy szpital , dziękować, że wciąż można.....
uważaj co mówisz, bo może lekarze tam są jak kameleony i chodzą po ścianach...
OdpowiedzUsuńco mają uszy.....
OdpowiedzUsuń