Siedzę sobie na tarasie, jakiś gołąb mi tu pcha się..... ;)
Czuje się o niebo lepiej, dostałam takie dawki sterydów, że chodzę jak nakręcona,a moje wyniki są super!
Kto by pomyślał,że taka rzadka choroba immunologiczna mnie spotka. Jest zdecydowanie sterydozależna,świetnie poddaje się leczeniu,bez leków stan szybko się pogarsza.....
To ja w lepszym stanie i koszulce z dinkami, którą kupiłam w ulubionym sklepie, bo mojemu Synkowi się bardzo podobała. Zresztą komu nie, jest taka wesoła :)
I tak nie mam tu nic czarnego,więc żałobna będę bardziej jak wrócę do domu.....
To już jutro tralala:D
Jak siedziałam na tym tarasie przyleciał do mnie gołąb. Nie miałam nic już do jedzenia (bo drożdżówkę zjadłam),więc sobie powoli odszedł,ale teraz myślę,może chciał pobyć..... Może to była Babcia..... Ponoć pojawiają się jeszcze pod postacią ptaków i motyli.....
Po pogrzebie Drugiej Babci 2 lata temu nad grobem latał paź królowej, a potem tenże pojawił się w sali, gdzie odbywało się przyjęcie pogrzebowe.....
Więc jednak ten gołąb?
Potem gdzieś znikł,ja siedziałam, pisałam w moim notatniku od Przyjaciela oraz w komórkach i ipodach, a tu nagle spadło obok ławki gołębie pióro!!!!!

Można się śmiać,ale w tym dziwnym metafizycznie czasie,pomiędzy śmiercią i pogrzebem,jakże mam nie wierzyć w takie symbole? Nawet choćby po to,by samej się nieco pocieszyć.....
Będę więc siedzieć na tej białej ławce na tarasie,z tym białym piórem gołębia i dumać nad ogromem tajemnicy życia i śmierci.....

Dobre i piórko, ale jak się następnym razem pojawi, to niech Ci da numery totka ;)
OdpowiedzUsuń;B
OdpowiedzUsuńPodobno jeszcze małe dzieci potrafią zobaczyć tych, co odeszli...
OdpowiedzUsuńA Os tak czasem chodził, pokazywał palcem w przestrzeń i mówił : "u, uuu, uu"!!!!! ;>
Usuń